Czy „Smaki katalońskich nocy” to tylko kolejny romans w egzotycznej scenerii, jakich wiele, czy jednak coś, co zostaje w ciele i myślach na dłużej? To pytanie towarzyszyło mi od pierwszych stron i przyznam, że odpowiedź nie jest jednoznaczna. Ta książka to nie tylko historia o miłości czy erotycznych uniesieniach – to podróż, w której katalońskie zaułki stają się tłem dla odkrywania własnych pragnień i granic.
Celowo zwlekałam z tą recenzją. Chciałam, żeby to spotkanie z książką było świadome, intymne, w pełni moje. Poznałam Dominikę Brych podczas czerwcowych targów Erochain Expo w Warszawie – drobna, filigranowa, z uroczym uśmiechem, a jednocześnie bijąca od niej niezwykła energia. Podarowała nam egzemplarz z osobistą dedykacją, który zaczęłam czytać jeszcze w pociągu, w drodze powrotnej, ale wtedy miałam w głowie zbyt wiele emocji – wspomnienia naszych warsztatów, spotkań, rozmów, dotknięć ludzi, którzy tam byli. Tyle wrażeń buzowało we mnie, że nie potrafiłam oddać się tej lekturze. Odłożyłam ją na później – i to była dobra decyzja.

Katalonia w sercu i myślach
Anna, główna bohaterka, miała jechać w podróż z przyjaciółkami. Została sama. I właśnie ta samotność, która mogła być przeszkodą, okazała się początkiem czegoś ważnego. Anna uczy się, jak smakować podróż we własnym rytmie: iść tam, gdzie prowadzi intuicja, zatrzymać się wtedy, gdy ciało tego pragnie. A przy okazji – odkrywa siebie na nowo. Spotyka mężczyzn, z którymi doświadcza różnych oblicz namiętności. Każdy z nich daje jej coś innego – inny dotyk, inne tempo, inną intensywność. Każdy romans to inna lekcja intymności.
To, co najbardziej mnie uwiodło, to opisy Katalonii. Sama mam w sercu Barcelonę i Costa Brava – i czytając, czułam, jakbym znów tam była. Zapach owoców morza, smak wina, gorące kamienie pod dłonią, muzyka gitar rozbrzmiewająca w nocnym powietrzu. Książka pachniała Hiszpanią, a ja zamykałam oczy i przenosiłam się do miejsc, które już znam, ale które dzięki tej historii odzyskały dla mnie świeżość.
Słodko – gorzko
Sceny erotyczne w tej książce to temat, który budzi we mnie mieszane uczucia – i to wcale nie dlatego, że były źle napisane. Anna oddaje się namiętności w pełni, momentami wręcz szaleńczo, odkrywając swoje ciało, pragnienia i granice, których wcześniej nie znała. Spotkani mężczyźni wprowadzają ją w różne rodzaje przyjemności – każdy z nich inny, każdy z innym rytmem i intensywnością. To doświadczenie pozwala Annie poczuć swoją seksualność w całej pełni, bez ograniczeń, i widzimy, jak stopniowo otwiera się na zakazane do tej pory doznania.
Jednocześnie nie wszystkie opisy porwały mnie w wir podniecenia. Wiem, że to bardzo subiektywne – sama z mężem doświadczam wielu ekstremalnych, intensywnych chwil bliskości, a do tego od lat sięgam po literaturę erotyczną i książki o seksualności. W moim przypadku pewne określenia, takie jak „szparka” czy „wziąć do buzi”, nie działają na wyobraźnię – wręcz chłodzą ogień, który w innych sytuacjach mogłabym poczuć. Nie oznacza to jednak, że sceny są „słabe” – przeciwnie, dla wielu czytelniczek mogą być bardzo pociągające i wciągające. One po prostu nie rezonowały ze mną.

Droga do innej siebie
To, co pozostaje intrygujące, to przemiana Anny. Obserwowanie jej dylematów, konfrontacji z moralnością, którą narzuca jej świat, i tego, jak krok po kroku daje sobie prawo do własnych pragnień – to wciąga. To historia, która nie tylko rozgrzewa, ale też prowokuje do pytań: co w moim życiu jest naprawdę moje? Gdzie stawiam granice? A gdzie je sobie tylko wmawiam?
„Smaki katalońskich nocy” to powieść idealna na chłodniejsze dni – wnosi słońce, lekkość i wolność. Czyta się ją jak podróż, podczas której co chwilę odkrywa się coś nowego – w krajobrazie, w drugim człowieku, w samej sobie. Dla mnie była też inspiracją: przypomnieniem, że najlepsze tło dla historii to miejsca, które dobrze znamy i które mamy w sercu.
Trzymam mocno kciuki za Dominikę, zachęcam też was do śledzenia jej profilu na Instagramie. Z przyjemnością przeczytam kolejne losy Anny. A wy, sprawdźcie, czy katalońska noc obudzi wasze zmysły.
Tekst: Luiza
PRZECZYTAJ: https://swingwithme.pl/dziewiec-wypraw-na-granice-recenzja/
___
Teraz Twoja kolej! Dołącz do naszej swingerskiej społeczności!
Facebook: https://www.facebook.com/SwingWithMeBlog/
Instagram: https://www.instagram.com/newswingwithme/
Grupy na FB: https://www.facebook.com/groups/rozmowyoswingu/
https://www.facebook.com/groups/otwartagrupaswingu/
Grupa na Discord: https://discord.gg/sthJtZnXfZ
Zbiornik: https://zbiornik.com/Swing_with_me_blog
https://zbiornik.com/Luiza_Eryk
___
Jeżeli masz ochotę wspierać nas w tym, co robimy – to możesz zrobić to tutaj:
