Site Loader

Chciałabym poruszyć dziś temat, który pojawia się u nas regularnie. Ogłoszenia. A właściwie te krótkie, bezbarwne komunikaty, które wpadają na grupę, odbijają się echem i znikają, bo nikomu nie chce się na nie odpowiadać. Czasem nawet nie ma impulsu, żeby wcisnąć „lubię to”. Nie dlatego, że jesteśmy wybredni. Dlatego, że tam naprawdę nie ma treści.

Wiele ogłoszeń wygląda jak kopia z ksero. „Mamy X lat, szukamy pary/pani.” Koniec. Ewentualnie ktoś dorzuci informację o tym, że jest szczupły i zadbany. Tylko że „zadbany” to może znaczyć cokolwiek, od regularnego mycia po dezodorant w samochodzie. A „szczupłość” to już w ogóle pojęcie względne jak lód w drinkach – każdy lubi inaczej.

Wiele ogłoszeń wygląda jak kopia z ksero. „Mamy X lat, szukamy pary lub pani.” Koniec. Ewentualnie ktoś dorzuci informację, że jest szczupły, zadbany i normalny. Tylko że „zadbany” może znaczyć cokolwiek – od regularnego mycia po dezodorant trzymany w samochodzie. „Szczupłość” to pojęcie względne, jak lód w drinkach – każdy lubi inaczej.

A „normalność”? To słowo, które w ogłoszeniach pojawia się wyjątkowo często, choć rzadko kiedy cokolwiek wyjaśnia. Dla jednych „normalne” życie oznacza stabilność, przewidywalność i trzymanie się społecznie akceptowanych ram. Dla innych – brak oceniania, otwartość na rozmowę i gotowość do eksplorowania własnych potrzeb. W sferze seksualności ta rozbieżność jest jeszcze bardziej widoczna. Dla jednych „normalny seks” to wyłącznie to, co dzieje się w czterech ścianach, według znanych schematów i bez wychylania się poza bezpieczne granice. Dla innych normalnością jest ciekawość, świadome przekraczanie tabu, negocjowanie granic i szukanie przyjemności w zgodzie z sobą i partnerem.

Paradoks polega na tym, że w środowiskach, które z definicji wymykają się temu, co uznaje się za „normę”, słowo „normalność” bywa używane jak tarcza ochronna. Ma uspokajać, zapewniać, że „jesteśmy tacy jak wszyscy”, tylko że w innym kontekście. Tymczasem normalność nie jest pojęciem obiektywnym ani uniwersalnym. Jest zbiorem indywidualnych doświadczeń, granic i definicji, które mogą się diametralnie różnić – także, a może przede wszystkim, w seksualności.

Gdzie się podział człowiek?

Problem wcale nie polega na tym, że ogłoszenia są krótkie. Polega na tym, że nie ma w nich żadnego człowieka. Zero humoru. Zero codziennych drobiazgów. Zero elementów, które pozwalają pomyśleć: „O, oni mają fajną energię”. A przecież wystarczy wspomnieć, że lubicie się śmiać, że ciągnie was do jeziora, że weekendy spędzacie przy chińczyku albo że kochacie horrory i książki o pszczołach. To są informacje, które dają punkt zaczepienia. To one budują obraz, do którego ktoś chce podejść bliżej. Kiedy do suchego ogłoszenia dochodzi anonimowe konto bez zdjęcia i bez choćby pół zdania o zainteresowaniach, robi się jeszcze trudniej. Bo jeśli ktoś nie potrafi poświęcić trzech minut na stworzenie sensownej wizytówki, to jak ma wyglądać dalsza rozmowa? Jak ma wyglądać spotkanie? Jak ma wyglądać erotyczna część znajomości, w której ważna jest uważność, ciekawość i zaangażowanie?

O roli regulaminu, który i tak wielu ignoruje

I teraz dochodzimy do punktu, który potrafi doprowadzić do śmiechu i frustracji jednocześnie. W Otwartej Grupie Swingu mamy regulamin. Jasny, przejrzysty, czytelny. Jest tam dokładnie napisane, jak powinno wyglądać ogłoszenie. Co zawrzeć, jak się przedstawić, o czym wspomnieć, jakie minimum informacji podać, żeby odbiorca wiedział, z kim ma do czynienia. A jednak wiele osób i tak wrzuca swoje trzy zdania na krzyż. Jakby myśleli, że regulamin jest opcjonalny, a dobre ogłoszenie „napisze się samo”. I potem wszyscy dziwią się, że nikt nie reaguje. No cóż – jeśli wizytówka jest byle jaka, nie oczekujmy, że ktoś w ogóle zaczepi na niej wzrok.

„Szczupli” to nie osobowość

Do tego mam wrażenie, że słowo „szczupli” stało się jakimś magicznym zaklęciem, którym ludzie próbują nadrobić brak treści. Tylko że… to nie działa. Nie tylko dlatego, że jest to słowo kompletnie nieprecyzyjne, ale też dlatego, że może zniechęcać osoby o pełniejszych kształtach. Zamiast pisać o tym, jak wyglądacie, lepiej to po prostu pokazać zdjęciem sylwetki. A w tekście powiedzieć coś o tym, jacy jesteście jako ludzie. To dużo bardziej zachęca.

Ogłoszenie to pierwszy dotyk – słowem

Ogłoszenie jest waszą wizytówką. Pierwszym uśmiechem. Pierwszym dotykiem, zanim jeszcze dotkniecie się naprawdę. Jeśli jest nijakie, nie zaintryguje nikogo. Jeśli jest odrobinę szczere, trochę zabawne i choć trochę osobiste, szansa na odpowiedź rośnie kilkukrotnie.

I naprawdę – nie chodzi o poematy. Chodzi o odrobinę serca i świadomość, że słowo potrafi więcej niż wymuskane selfie. Jeśli chcecie, żeby ktoś zatrzymał na was wzrok, dał polubienie, odpisał, zaprosił do rozmowy, a później może i do czegoś więcej… zacznijcie od tego pierwszego, najważniejszego kroku.

Od ogłoszenia, w którym naprawdę jesteście Wy.

Tekst: Luiza

PRZECZYTAJ: https://swingwithme.pl/otwarta-grupa-swingu/

___

Teraz Twoja kolej! Dołącz do naszej swingerskiej społeczności!

Facebook: https://www.facebook.com/SwingWithMeBlog/

Instagram: https://www.instagram.com/newswingwithme/

Grupy na FB: https://www.facebook.com/groups/rozmowyoswingu/

                                https://www.facebook.com/groups/otwartagrupaswingu/

Grupa na Discord: https://discord.gg/sthJtZnXfZ

Zbiornik: https://zbiornik.com/Swing_with_me_blog

                https://zbiornik.com/Luiza_Eryk

___

Kawka? Bardzo chętnie! Jeżeli masz ochotę wspierać nas w tym, co robimy – to możesz zrobić to tutaj:

Postaw mi kawę na buycoffee.to

Niech inni też się o nas dowiedzą :)