Nie wiem, czemu do Was piszę. Chyba potrzebuję się komuś zwierzyć. Komuś obcemu, a jednocześnie bliskiemu. Nie znacie mnie, ja znam Was jedynie z Waszych tekstów. To one zapoczątkowały naszą przygodę ze swingiem. Moją i Ewy.
Byliśmy małżeństwem przez ponad piętnaście lat. Od początku wiedzieliśmy, że chcemy być tylko ze sobą. Po roku znajomości wzięliśmy ślub. Na drugą rocznicę urodziło się nasze pierwsze dziecko, na czwartą – drugie. Byliśmy szczęśliwi. Kochaliśmy się mocno i szczerze. W seksie rozmawialiśmy o wszystkim. Po narodzinach dzieci nasza bliskość trochę osłabła, ale wspólnymi siłami odzyskaliśmy namiętność, która połączyła nas na początku.
Pewnego wieczoru postanowiliśmy spróbować czegoś nowego i poszliśmy do klubu swingerskiego. Baliśmy się, ale umówiliśmy się, że jeśli coś nam się nie spodoba, od razu wychodzimy. Chcieliśmy po prostu zobaczyć, jak to jest. Okazało się, że było niezwykle. Nie odważyliśmy się na nic więcej tej pierwszej nocy, lecz poznaliśmy fantastycznych ludzi, którzy powoli wprowadzili nas w ten świat. Do dziś mamy z nimi kontakt. A właściwie ja mam. Bo Ewy już nie ma.
Trzy miesiące temu zdiagnozowano u niej raka trzustki. Trzy miesiące wystarczyły, by odeszła. To był czas walki i nadziei, która gasła z każdym dniem. Miałem myśli samobójcze, ale powstrzymały mnie dzieci. Nie mógłbym im tego zrobić. Wystarczy, że pochowały matkę.
W sobotę, po raz pierwszy w Święto Zmarłych, odwiedziłem jej grób. Cmentarz mnie przytłacza. Uświadamia, że moje życie już nigdy nie będzie takie samo. Nie znajduję słów, które mogłyby opisać mój ból.
Na tydzień przed śmiercią Ewa poprosiła, żebym żył dalej i bawił się tak, jak bawiliśmy się razem. Ale jak mam to zrobić? Czuję, że wtedy bym ją zdradził. Bez niej wszystko wydaje się puste. Mam szukać innej kobiety? Miłość przyrzekałem jednej. Drugiej takiej nie będzie. Mam pójść do klubu sam? Brzmi to jak desperacja. Nie chcę nikogo innego. Chcę, żeby wróciła.
Nie mam jeszcze czterdziestu lat, a czuję się, jakby moje życie się skończyło. Nie potrzebuję już słów pocieszenia ani kondolencji. Słyszałem ich wystarczająco dużo. Tęsknię tak, że aż boli całe ciało. Gdyby nie dzieci, nie miałbym siły wstać. Czasem zapominam o jedzeniu. Dobrze, że oddychanie wciąż przychodzi samo. Jest mi źle.
Jeśli to przeczytacie, dziękuję. Za poświęcony czas i za to, że dzięki Wam mogliśmy z Ewą przeżyć coś wyjątkowego. Kochajcie się. Nie odkładajcie niczego na później, bo nikt nie wie, ile tego „później” nam zostało.
Piotr
PRZECZYTAJ: https://swingwithme.pl/on-by-tego-chcial/
___
Teraz Twoja kolej! Dołącz do naszej swingerskiej społeczności!
Facebook: https://www.facebook.com/SwingWithMeBlog/
Instagram: https://www.instagram.com/newswingwithme/
Grupy na FB: https://www.facebook.com/groups/rozmowyoswingu/
https://www.facebook.com/groups/otwartagrupaswingu/
Grupa na Discord: https://discord.gg/sthJtZnXfZ
Zbiornik: https://zbiornik.com/Swing_with_me_blog
https://zbiornik.com/Luiza_Eryk
___
Kawka? Bardzo chętnie! Jeżeli masz ochotę wspierać nas w tym, co robimy – to możesz zrobić to tutaj:
