Site Loader

Przyciskasz moją głowę. Szarpiesz za włosy, wciskając się w moje usta z siłą, która ociera się o brutalność. Gardło zaciska się spazmatycznie, łzy napływają do oczu. Duszę się, przerywam. Nie tak. Zaczniemy od nowa. Tym razem na moich warunkach.

Połóż się. Zamknij oczy. Wiem, że czekasz. Że każda sekunda zdaje się wiecznością, bo liczysz, że zaraz poczujesz mnie na sobie — miękkość języka, ciepło ust, ciało w ciele. Ale nie tym razem. Nie ma pośpiechu. Noc wciąż oddycha ciemnością, a poranek nawet nie śmie zbliżyć się do naszych ciał. Czas nie istnieje. Jest tylko złudzeniem. Wszystko, co się liczy, to sposób, w jaki pragniesz. A w pośpiechu pragnienie blednie. Gubisz się w oczekiwaniu na spełnienie, zapominając, że największa rozkosz mieszka w drodze, nie w celu.

Dlatego wsłuchaj się w ciszę między moimi oddechami. Chcesz się zgubić w tej przyjemności? Zaufaj. Poprowadzę cię.

***

Językiem muskam kontur ucha. Oddech staje się cięższy, coraz bardziej niespokojny. Dłoń wędruje po torsie, bada napięcie skóry, mięśni, reakcji. Chcesz, bym zsunęła się niżej. Teraz. Już. Nie. Cierpliwość smakuje intensywniej.

Opuszki krążą po karku, zatrzymując się przy linii włosów. Drżenie zdradza wrażliwość. Głowa odchyla się, wystawiona na dotyk.

  • Dobrze? — pytam szeptem.

W odpowiedzi tylko ciche mruczenie.

Usta spotykają się w pożądliwym pocałunku. Dolna warga zostaje lekko przygryziona — znak, kto dziś prowadzi. Siadam na twym podbrzuszu. Wilgoć spływa na skórę, ciepło się rozlewa. Otarcie — wolne, prowokujące. Powietrze przesycone zapachem podniecenia. Ciało reaguje natychmiast. Twardo, zdecydowanie. Ale to jeszcze nie ten moment. Odchylam się, ukazując rozpaloną kobiecość. Wzrok staje się ciężki, głodny. Język oblizuje wargi. Chcesz? Zbliżam się.

  • Liż — pada polecenie.

Język dosięga soków. Ruchy łapczywe, zachłanne.

  • Zwolnij — szepczę. Brak reakcji.
  • Zwolnij — powtarzam, odsuwając się z lekkim uśmiechem.

Rozkosz nie znosi pośpiechu. Gra dopiero się zaczyna.

Zwalniasz. Twój język zatacza krąg wokół najczulszego punktu, wyczuwając, jak twardnieje pod naporem rozkoszy. Ciało wygina się w łuk, zwiastując zbliżający się orgazm. Rumieniec spływa na policzki, a jęki wymykają się z gardła bez kontroli. Dociskam się mocniej do twojej twarzy. Jeszcze chwila, jeszcze oddech, jeszcze…

***

Dreszcze przebiegają przez ciało jak prąd w zamkniętym obwodzie ekstazy. Krzyk odbija się od chropowatych ścian pokoju. Opadam na splątaną pościel. Teraz moja kolej.

Dłoń sięga po ciężar twych jąder. Otaczam je delikatnie, bawiąc się nimi z wyczuciem. Czuję, jak zaskoczenie miesza się z napięciem – nie pamiętasz, kiedy ostatni raz ktoś dotykał cię w ten sposób. Nieoczywista pieszczota. Jeszcze bardziej nieoczywista wrażliwość. Nachylam się. Język muska nasadę twojej erekcji. Milimetr po milimetrze odkrywam smak skóry. Oczy wodzą po pulsujących żyłkach. Na czubku pojawia się kropelka pożądania. Zlizuję ją powoli, prowokująco. Wbijasz się w moje podniebienie, jakby głębiej miało znaczyć mocniej. Ale to nie ty prowadzisz. Stanowczym ruchem dłoni zatrzymuję cię. Dla przyjemności. Dla uniesienia. Dla ciebie. Zmysłowo biorę cię do ust. Ssanie i lizanie w rytmie naprzemiennej gry. Nieśpiesznie. Z czułością. Bo zasługujesz na wszystko, co delikatne i intensywne zarazem. W momencie zespolenia stajemy się jednością. Krótką, ulotną, ale absolutną. Chcę, byś mnie zapamiętał – zapach, głos, dotyk. Byś wracał do mnie w myślach, raz za razem. Bo po to tu jesteśmy. Dla wspomnień, które nie wyblakną.

Pulsujesz w moich ustach. Lubię to. Wystarczyłoby kilka ruchów, byś eksplodował. Ale mam inny plan. Przerywam. W oczach – zdumienie. Ale nie protestujesz. Wracam do jąder. Znikają między wargami. Aksamitne, gorące. Zmieniam pozycję. Pochylam się i wsuwam członka między ciężkie piersi. Oplatam go nimi, kontrolując tempo, nacisk, ślizg. Uginasz nogę, pozwalając mi się ocierać. Pojękujesz. Już prawie.

Chcę to zobaczyć. Jak wytryskujesz. Jak drżysz. Wystawiam język. Białe strugi spermy uderzają z siłą w moje usta, spływając po brodzie, piersiach. Uwielbiam ten widok. Twoje nasienie na moim ciele. Biała ścieżka spełnienia. Droga, którą przeszliśmy razem.

To nie były minuty. To były godziny. Czas zwolnił. Zatrzymał się dla nas. A my zatrzymaliśmy się dla niego.

Tekst: Luiza

PRZECZYTAJ: https://swingwithme.pl/inna-ja/

___

Teraz Twoja kolej! Dołącz do naszej swingerskiej społeczności!

Facebook: https://www.facebook.com/SwingWithMeBlog/

Instagram: https://www.instagram.com/newswingwithme/

Grupy na FB: https://www.facebook.com/groups/rozmowyoswingu/

                                https://www.facebook.com/groups/otwartagrupaswingu/

Grupa na Discord: https://discord.gg/sthJtZnXfZ

Zbiornik: https://zbiornik.com/Swing_with_me_blog

___

Jeżeli masz ochotę wspierać nas w tym, co robimy – to możesz zrobić to tutaj:

Postaw mi kawę na buycoffee.to

Niech inni też się o nas dowiedzą :)