Nie da się ukryć – „Rozkosz. Książka do czytania jedną ręką” Caro Bukowski to książka pięknie wydana. Przyciąga wzrok, kusi dotykiem. Już samo jej trzymanie w dłoniach obiecuje przyjemność, zapowiada coś wyjątkowego. W środku czekają na czytelnika 32 krótkie opowiadania, niemal literackie błyski – z założenia intensywne, mające rozpalić, pobudzić i doprowadzić. Czy tak się dzieje? I tak, i nie.
Tak wiele przyjemności
Nie sposób odmówić autorce niezwykłej umiejętności opisywania cielesności. Słowa wręcz pulsują pożądaniem, otulają zmysły i hipnotyzują detalem. Momentami ta proza niemal ociera się o poezję, kreśląc obrazy namiętności z precyzją godną mistrza pędzla. Znajdziemy tu opisy subtelnych pieszczot ucha, ekshibicjonistycznej rozkoszy dawania siebie na widok innych, eksploracji kobiecych ciał w ich najskrytszych zakamarkach, odczuć towarzyszących shibari, gdzie więzy paradoksalnie przynoszą wolność, a także o piersiach, które w zależności od cyklu reagują na dotyk zupełnie inaczej. Różnorodność tematów fascynuje – autorka zdecydowanie nie ogranicza się do jednej formy bliskości.
„Kocham ten dźwięk rozsuwanych zamków błyskawicznych, więc wyławiam go zawsze z hałasu innych, przytłumionych jak w świątyni. To uwertura do innych odgłosów – pocierań, plaśnięć, cichych jęków.”
W prostocie tkwi piękno
Jednak tam, gdzie ciało mówi pięknym językiem namiętności, tam umysł chwilami się buntuje. Powtarzające się angielskie wtrącenia potrafią skutecznie wytrącić z rytmu, odebrać frajdę płynięcia przez ten pełen rozkoszy nurt. Kiedy już pozwalamy się ponieść, kiedy zdania zaczynają pulsować w naszym wnętrzu, nagle – jak fałszywa nuta w idealnej melodii – pojawia się nieproszony anglicyzm, psując iluzję. To rozbija rytm, który autorka buduje tak starannie. Czasem wystarczy jedno słowo, by z cudownie tkanej sieci doznań nagle wypaść wprost na twardą podłogę językowego dysonansu.
Mimo tej drobnej rysy na strukturze, opowiadania wciągają. Mają w sobie magnetyzm, który sprawia, że przewracamy kolejne strony, nie mogąc oderwać się od tej feerii wrażeń. Niektóre sceny zostają w głowie dłużej, inne ulatują niemal od razu po przeczytaniu, pozostawiając jedynie lekkie muśnięcie pamięci. To książka, która hipnotyzuje, ale nie zawsze na długo. Jest jak namiętna kochanka – przyciąga, daje uniesienie, lecz kiedy znika, pozostawia po sobie tylko ciepło na skórze i nikłe wspomnienie jej dotyku.
„Czekam na nią i myślę tylko o dwóch miejscach na jej ciele. Wyobrażam sobie ich zapach i ciepło. I jak się w nie zanurzę. Czuję, że zaciskam wargi, że przyspieszony, ale głęboki oddech i że lekko pocą mi się ręce. Mam tremę. Pożądam.”
Na raz czy na więcej?
Co więcej, „Rozkosz” jest książką, do której można wrócić – i być może wtedy odkryć w niej coś, co wcześniej umknęło. Może innym razem inne opowiadanie przemówi do nas mocniej? Może w innym momencie życia któreś słowo trafi dokładnie tam, gdzie powinno? Ta niejednoznaczność i nieprzewidywalność to jej atut. To nie jest pozycja, którą przeczytamy i odłożymy na półkę z pewnością, że nic więcej już nam nie zaoferuje.
Nie mogę jednoznacznie powiedzieć, że „Rozkosz” to książka wybitna. Nie mogę też powiedzieć, że jest zła. Jest jak ulotna chwila – intensywna, pełna zmysłowości, ale niekoniecznie trwała. Jednak czy nie w tym właśnie tkwi jej urok? Być może niektórym wystarczy samo doświadczenie, nawet jeśli nie pozostawia po sobie trwałego śladu. Być może ta książka w czyimś sercu zagra zupełnie inną melodię, dotknie innej struny, poruszy coś, czego ja nie potrafiłam dostrzec?
Bez względu na to, czy mnie zachwyciła, czy zirytowała – jedno wiem na pewno. Wzbudziła emocje. A to, w literaturze erotycznej, jest już samo w sobie wartością. Dlatego polecam „Rozkosz” – niech każdy sam zdecyduje, czy to książka, którą chce mieć na swojej półce. Może i Wam uda się w niej odnaleźć coś, czego ja jeszcze nie dostrzegłam.
Co więcej, to książka idealna na wakacyjny wyjazd. Nie zabiera dużo miejsca, a czytana na urlopie, kiedy w głowie jest więcej luzu, pozwoli wyzwolić nowe pragnienia. Może właśnie podczas leniwego popołudnia na plaży albo w ciepłym hotelowym pokoju, odkryjecie w niej coś, co w codziennym biegu mogłoby umknąć? Warto dać jej szansę – bo kto wie, jakie emocje w Was obudzi.
Tekst: Luiza
PRZECZYTAJ: https://swingwithme.pl/male-ptaszki/
___
Teraz Twoja kolej! Dołącz do naszej swingerskiej społeczności!
Facebook: https://www.facebook.com/SwingWithMeBlog/
Instagram: https://www.instagram.com/newswingwithme/
Grupa na FB: https://www.facebook.com/groups/164573377243615
Grupa na Discord: https://discord.gg/sthJtZnXfZ
Zbiornik: https://zbiornik.com/Swing_with_me_blog
___
Jeżeli masz ochotę wspierać nas w tym, co robimy – to możesz zrobić to tutaj:
Dziękujemy!
